Już po wszystkim. Mam za sobą, jak na razie, pierwszego polskiego Fashion Weeka.
Żadna to relacja, żadne podsumowanie. Od strony kuchni (gdyż pracowałam tam w ramach wolontariatu), dość duże zamieszanie, za duże. Całkiem dobra szansa zdobycia doświadczenia przy organizowaniu tego typu eventów. Jako, że nie mam porównania z poprzednimi edycjami nie wiem czy było gorzej czy lepiej.
Moje wyobrażenie o tygodniu mody było trochę inne. Mam nadzieję, że wszyscy wolontariusze (ok. 300 osób) doczekają się chociaż solidnych podziękowań, bo trudno wyobrazić sobie to wszystko gdyby ich tam nie było (niestety, ku zdziwieniu niektórych nie mamy takiej mocy sprawczej, żeby przenieść pokaz Paprockiego&Brzozowskiego, bo ktoś ma pociąg, ale pracujemy nad tym ;)
Vice & K Mag afterparty, Showroom:






















